genro blog

Twój nowy blog

Struggles.

Brak komentarzy

Mialam cos napisac. Duzo napisac. Ale sie rozmyslilam. Tak bedzie lepiej.

You are the hole in my head
I am the pain in your neck
You are the lump in my throat
I am the aching in your heart

[...]

We are love
We are hate
We are the feeling I get when you walk away….
Walk away…

Heh, kolejny pierwszy raz – przeprowadzka. Nie powiem, zeby to byla rzecz lekka, latwa i przyjemna. Spiecia, nerwy, lzy.
Ale juz po. Z zajebistym skutkiem. Jestem hiperzadowolona z mieszkania. Koniec z kartonami, koniec z bojlerem, koniec z niewygodnym lozkiem. Czas zamieszkac jak biali. Biali z ogrodkiem!

Jutro chrzest bojowy nowego lozka ;].

W koncu Pani Wiosna raczyla ruszyc swe zakwiecone dupsko i sie pojawic. Chwala jej za to.

2oo8.

1 komentarz

Dobra. Jako, ze nikt chyba nie ma zamiaru tego robic, to zrobie z siebie wyjatek i to zrobie [szyk zdania zamierzony, morons]. Podsumowanie – krotkie, niealfabetyczne, niechlujne, ale zawsze. Go!

Rok ‚o8 zaczal sie sredniej klasy sylwestrem, ale to nie bylo istotne, bo spedzalam go z kims [prze]waznym. Dalej byla trzecia co do trudnosci sesja na mych studiach, ktora udalo mi sie przejsc bez warunkow i nie az tak krwawo. Semestr letni przelecial jak z bicza strzelil, konczac sie druga co do trudnosci, hardkorowa, sesja. I tu zaczal sie czarny okres wakacji – niech Bozia da, by wiecej takich nie bylo. Duzy zawod z wielu przyczyn, duzo lez, duzo zlych slow. Ale przeszlam. Przeszlam i te nieszczesne wakacje i kampanie wrzesniowa [razem z ma cudowna grupa, bo wiadomo, ze egzaminy oblewane i poprawiane w kupie sa fajniejsze - w tym miejscu gorace, mokre i namietne pozdrowienia dla GR I SSP - wuv u, guys!]. Krwawa sesja byla, ale i tym razem udalo sie bez warunkow. Rok skonczony dosyc nieciekawym sylwestrem, jednak spedzanym z ta sama, [prze]wazna, osoba. Miejmy nadzieje, ze powiedzenie „jaki Nowy Rok, taki caly rok” nie sprawdzi sie.

Moze sie wydawac, ze a.d. 2oo8 byl nudny i ciezki, ale bedac szczera, to nie odnosze takiego wrazenia. Duzo elementow po porstu nie nadaje sie do publikacji, poniewaz sa zbyt, hm, orgazmiczne, khe khe.

BILANS: nadal studiuje, lekko odczuwam kryzys przez wzrost cen, znowu troche wydoroslalam i patrze na pewny rzeczy inaczej, boje sie przyszlosci, i co najwazniejsze – kocham. Mocno, intensywnie i caly czas te sama osobe [i nic nie wskazuje, ze ma sie to zmienic]*.

Oby 2oo9 [z pierwsza co do trudnosci sesja - albo raczej sesjami] byl lepszy dla nas wszystkich.

Let the force be with u!

* i tak, stalam sie jeszcze bardziej sentymentalna – sue me.

Czuje sie coraz bardziej dorosla. Brzmi smiesznie, no ale tak jest. Generalnie dzisiaj sobie uswiadomilam, ze do sesji letniej wcale nie jest TAK DUZO czasu, pomimo, ze przed chwila byla zimowa. Damn, jebany uplyw czasu.

Jak zwykle mialam napisac troche wiecej, ale znowu mysli powypadaly mi z glowy.

Ureshii~. :]

P.S.

Czuc, ze wiosna. Wszechobecny zapach, smak i obraz nadchodzacego parzenia sie.

Jak w tytule. To byl chyba jeden z gorszych tygodni ever. I pomimo, ze przestaly nade mna wisiec doktryny, to wiem, ze ten szalenczy okres jeszcze chwile potrwa.

Mam ochote wyjsc, ostro sie wstawic i powywijac tylkiem na parkiecie.

Wracam do Dex’a. Ostatni odcinek pierwszego sezonu. Szybko poszlo.

bunt mas.

1 komentarz

Mial byc na egzaminie z doktryn. Jednak elitarne jednostki okazaly sie byc zbyt silne. Coz, moze innym razem.

O ile bardziej wolalabym teraz namaszczac sie w satynowej, czekoladowo-bordowej, poscieli? Pytanie dosyc retoryczne.

I moglabym byc w Wawie na koncercie Korna zajmujac jedno z miejsc w lozy VIP’owskiej. Coz, sie nie uczylo, sie ma.

Czuje naturalna potrzebe pojechania do domu.

Nie zapomnijcie o jutrzejszym Dniu Vaginy – zrobcie cos milego dla swojej minge (jeslis z Anglii), manko (jeslis z Japonii) albo po prostu cipki (vivat Polonia!).

Jako, ze mamy dzis dzien troche inny od zwyklych, to wypadaloby cos napisac.

21.
Tyle chyba wystraczy. Tak jakos smutno, ze nie moge swietowac, z tymi wszystkimi, z ktorymi bym chciala.
Chociaz nie beda chyba az tak smutne, jak myslalam, ze beda. Wiadomo, dzieki komu <gwalci w ciemnym kacie>.
Prosze wybaczyc niski poziom wpisu – leze jeszcze w lozku w kompletnym proszku, dlatego nie bardzo chce mi sie wysilac. Pewnie pozniej nastapi jakis edit.
To kto chce pocelowac w oczko?

*EDIT – 2.02*

Dziekuje wszystkim, ktorzy pamietali. Dzieki Wam, nie bylo tak dolujaco, jak myslalam, ze bedzie. :)

Doktryny. Zaliczone. Whoa. Kolokwium bylo ciezkie, ale…dalam rade. Az sama nie wierze. Coz, najwyrazniej tak mialo byc. Tjaaa.

Generalnie NA RAZIE wszystko do przodu. Mierze na wtorkowy egzam w wykroczen, chociaz musze to jeszcze doglebnie przemyslec. Nie pokaze palcem, kto mnie niecnie odciaga od nauki /tak tak, wlasnie TY, bastardzie!/.

Widzialam ‚I’m a legend’. E. Jedyny plus – naga klata i brzuch Will’a. I pies tez fajny. Nic wiecej.

Nastepnie „Across the universe”. Powiem w tan sposob: OCH, TAK, TAAAK, TAAAAAAAAK!!!

Siedzac w kinie spogladalam od czasu do czasu katem oka na miejsce obok. I usmiechalam sie sama do siebie. Tak po prostu.

Zostalo mi 11 dni. I bedziecie mogli mi celowac w oczko. /sama glosno sie zasmialam/

Pelloutier, Myrdal, Maistre, Marcuse, Lassalle, Urnammu, Pawel VI, Sokrates, Singer, Veblen, Spinoza, Chujimwszystkimwdupe. Co do jednego.

Powinnam juz wiedziec, co siedzialo w umysle kazdego z doktrynerow. No, moze nie wszystkich. Przynajmniej tych od L do Z. Szczerze – mam wrazenie, ze nie umiem nic. Mam w glebokim powazaniu zalozenia liberalizmu politycznego, anarchosydykatyzmu czy psychologicznej teorii prawa. Damn.

Trzeba przysiasc i nauczyc sie na egzam. Motywuje mnie bardzo wizja koncertu. Tak. BARDZO.

Cytujac z czasow gimnazjum – ‚najwazniejsze, ze swieci slonce’.

Witam wszystkich w 2oo8 roku. Jak tradycja nakazuje trzeba podsumowac rok poprzedni; zapamietane plusy i minusy, badz przelomowe wydarzenia.

2oo7 zaczal sie dosc niefortunnie, albowiem wyszlo na jaw, ze nie kazdy facet ma odwage by stawic mi czola. Nie da sie ukryc, ze nie wplynelo to na mnie pozytywnie. Potem byl ‚big come back’. Pozniejszy okres plynal dosyc spokojnie, w kazdym razie ja sobie nie przypominam jakichs wiekszych eventow. Natomiast w kwietniu zalozylam sobie konto na jednym z tych ‚superowych’ portali, ktore rzekomo maja, w dobie internetu, pomoc ludziom laczyc sie w pary. Na cale zycie. Heheh. W czerwcu wybralismy sie [w squadzie: Ag, Sy, Scotty i ja] na Creamfileds, gdzie doswiaczylam koncertu The Prodigy na zywo. Jestem z tego faktu bardzo dumna i nie omieszkam sie nim lansowac przy kazdej mozliwej okazji. Fak jea! Oprocz przyjemnosci istnieja takze obowiazki, dlatego czerwiec uplynal tak naprawde pod znakiem zaliczen. Glownie prawa konstytucyjnego u mojej uczelnianej milosci zycia. Po wieeeeeeelu dniach nauki i 10 konsultacjach w koncu sie udalo. Zaraz potem nadszedl czas sesji. Sesji ciezkiej i pelnej bolu. Lez chyba tez. Chociaz patrzac teraz na to, smiac mi sie chce. Jeden egzam udalo sie zaliczyc w przedterminie, natomiast dwa, z ktorych jednym byl, ku memu wielkiemu rozczarowaniu i rozzaleniu, egzam z konsta, oblalam. Dlatego z gory wiedzialam, ze wakacje nie beda nalezaly do wesolych. Polowe lipca spedzilam we Wro czekajac na wyniki ost egzaminu. Pamietam, ze mialam juz serdecznie dosc wszystkiego i, o dziwo, marzylam o powrocie do domu. Jakos w tym samym czasie, korzystajac z w.w. portalu, zaczelam nawiazywac bardzo ciekawa znajomosc. Powrot do Kaliszforni. I dopiero pod koniec sierpnia, kiedy to wyjechalysmy z dziewczynami na oboz, zaczelo byc ciekawiej. Zabinki 2oo7 na pewno pozostana niezapomniane – bedzie co opowiadac wnukom przy kominku, heheh. We wrzesniu przyszlo mi w koncu stawic czola kampanijnym egzaminom oraz dosyc trudnej i smutnej dezyzji, ktora jednak musiala kiedys nastapic. Konsta udalo sie zaliczyc, e, oralnie [ohohohoh]; historia z kolei, pomimo ogromnej dawki stresu, okazala sie byc bezbolesna. Musze dodac, ze dni zaliczenia owych poprawek sa significant. Zwlaszcza drugiego egzamu. 21.IX. Tak. Stanowczo very significant day. Co tu duzo mowic – nie nacieszlam sie swym singlostwem. Ale jakos specjalnie mnie to nie boli. Przyznam, ze wrecz przeciwnie. W koncu zaczal sie okres uczelniany, moglam znow zobaczyc swoja zajebiaszcza grupe i zaczac sie wbijac w rytm drugiego roku studiow. Potem jeszcze byla Urodzinowa Wawka u Sy, czyli wprowadzanie do mafijnej trinity nowego partnera i obgadywanie naszych ‚ulubiencow’ nie z kim innym jak z Ag. Pamietam, ze jeszcze przewinal sie bardzo udany koncert Calyx’a, sralsa w Kaliszforni i pare innych, pomniejszych, imprez.

2oo7 ocenniam na 7,5.

I tak to wszystko sie mniej wiecej przedstawia.Tym razem nie lakonicznie. Zeby bylo zabawniej i zebysta mieli co czytac zamiast sie uczyc.

Stan na dzien dzisiejszy: zakochana [nie wypominac mi, bo cohones pourywam], stabilna emocjonalnie i finansowo, nadal c.bitch, bardzo kontentna z zycia.


  • RSS