Tak, tak, tak…Swiatowy Dzien Mlodziezy byl naparwde sympatyczny.No, moze gdyby nie ta msza z Biskupem analfabetOM, ktory caly czas mowil „pomodlmy siEM”, „mowiOM”…brrrr…nerwicy doastawalam, jak tego sluchalam :P.Ale tak poza tym to wszystko bylo O.K. <:.I chyba troche [niechcacy] zgorszylam kleryka – naszego ukochnaego Damiana Desperado :P.No coz…nie musi nam ksiadz pokazywac wszysatkiego…naprawde :P.Mi sie tylko tak powiedzialo.Eheheheh…biedaczek sie skonsternowal.Hmm…i jeszcze musze wspomniec o jednym ewenemencie, a mianowicie…tam bylo MNOSTWO METALI!!Jeden z koszulka Slipknota [czy jakos tak], drugi z Kata…a jeszcze inny mial czerwony pentagram na plecach :P.No jak babcie Jozie kocham, same jakies demony wyzieraly tam z kazdej strony! Az strach sie bylo bac…;].Aaaa…i nie zapominajmy o najwaznieszym…grochowce i bulce!!Mniam…