Well…powiem tylko „to juz jest koniec, nie ma juz nic…jestesmy wolni, mozemy isc”.Zamknal sie ogromny i wazny rozdzial mojego krotkiego, nedznego zycia.Ludzie, z ktorymi przezylam 6 lat [ a z niektorymi az 9 ] rozeszli sie…I mimo, iz wiem, ze wiekszosc bede czesto widywala i czesto sie z nimi spotykala, to tak jakos ciezko na duszy…

A sama ceremonia zakonczenia?Coz…ja osobiscie nie plakalam [jakos sie powstrzymalam, natomiast jak wrocilam do domu to byl dopiero ryk ...], ale niektore dziewczyny, NAUCZYCIELE i RODZICE…Dobrze, ze mieli chusteczki.Troche to bylo przydlugawe, ale w koncu bylo to ostanie zakonczenie w tej szkole…Bedzie mi ich wszytkich brakowalo…serio ;_; Sniff…

A na Wianki niestety nie pojade, bo wyjezdzam na dlugi weekend do Mielna.Dlatego z gory sie ze wszystkimi zegnam.Bye bye !! :** See ya’ later wallygator!

-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_

Odrodzona, zbolala dusza szykuje sie na ponowne stawienie czola swiatu.