Powrocilam z Mielna i jeszcze zadzylam na Wianki.To sie nazywa miec fux’a …

Mielno :
Jak zwykle rodzinny wyjazd byl faaascynujacy.Nie dosc, ze ta cala dziure przeszlismy CALA w jeden dzien, to jeszcze wialo tak, ze leb prawie urywalo.Heh…przynajmniej sie przefiltrowalam [w koncu ta oplata klimatyczna 1,54 zl musiala za cos byc :P].

Wianki :
Spedzilysmy je [ja i Kasia, bo Gosia nie dojechala =='] calkiem fajnie…Spotkalysmy duza czesc znajomych [: i poznalysmy nowych … I tylko jedna rzecz troche uklula w serce, ale chyba sie z tego wylize…

-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-

„I’d do anything for love…but i won’t do that.”