A juz mialam taki dobry humor…a tutaj nagle sie cus zrypalo.No ["dzieci, ale my nie zaczynamy zdania od "a wiec" oraz "no""] nic, pare dni tak pobedzie i mi przejdzie…i think [yeeah, sure ... me and thinking =='].

Jako ze mialam natroj … eee… „do przemyslen”, to postanowilam zapalic swieczki
w pokoju i polezec tak sobie upajajc sie slodka bezczynnoscia.Tak sobie patrzylam i patrzylam na te swieczki…i nagle dopadlo mnie tyle wspomnien.A ja nie przepadam za wspomnieniami [chociaz akurat te byly mile...zielona szkola w Ustce, wieczor u Joa, Andrzejki, ech...].Dlatego ostrzegam, ze moge byc przez jakis czas „nie do zycia” jak to powiadaja…

Dobrze, ale przestane sie juz uzalac nad soba, bo to jest zalosne do granic mozliwosci.Napisze o czyms weselszym…np. o … o… eee… O! Juz wiem! O tym jakie rzeczy robi sie na przerwie w Koperniku :

1.zmusza sie do placzu [co nikomu, niestety, nie wyszlo :P],

2.robi sie tzw. „sarnie oczka” [mwahaha...]:>],

3.prowadzi sie kuzyna Cosia za reke, zeby przypadkiem nie wpadl do smietnika :D,

4.oraz droczy z osobnikami plci meskiej [a dokladniej z jednym <; - nie, nie o Tobie mowa Lan :P].

I to by bylo na tyle.

-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-

Yume dake, Kimi dake…