- Eeee…czy mi sie wydaje czy po naszej lewej jest banda dresow?
- Nie, nie wydaje Ci sie.
- Aha, a po naszje prawej to tez 2 dresy, nie?
- Aha…
- Mtaaa.

Kalisz – the city of boys in dresses.Nie to co Wroclove – tam Metal Metala Metalem pogania.Zycie bywa takie niesprawiedliwe.
A propos Wroclawia, to moja wizyta u Michala udala sie wrecz wysmienicie [tres bien !].Poznalam w koncu Wroclaw od troche innej strony niz zwykle i bardzo sie z tegoz powodu ciesze.Najpierw cola w bradzo mrocznym „lokalu” ["ja tutaj nic nie wiedzee!"], potem herbata waniliowa w chinskiej restauracji + kurczak z roznymi dziwnymi bambusami i innymi orzechami [ale to juz konsumowal Kuzyn :D].Taaa…co ja bede wiecej mowic.Bylo zaje — fajnie.Kuzyna nie zamienie na zadnego innego [nie dosc, ze ma wlasny zespol*, to jeszcze gentleman i w ogole; uwaga dla przyszlych potencjalnych fanek - jest juz zajety !].Haai.

*mowilam, ze zareklamuje !