„Nicmisieniechcenie” wyniszcza mnie od srodka.Moj umysl i dusza powoli umieraja przez te dziwna chorobe.Mialam isc na K. Moralnego Niepokoju.Nie poszlam.Na Texanska Masakre [chociaz watpie, bym sie jakos specjalnie wzbogacila po obejrzeniu owego].Nie poszlam.Na Ani Mru Mru.Nie pojde.I jak ja mam sie prawidlowo rozwijac?Jak uwrazliwiac swoj zmysl estetyczny i karmic umysl, kiedy NIC MI SIE NIE CHCE?

Ale na Filmostrade bede juz uczeszczala sumiennie.Obiecuje Wam.I bedzie mnie to walilo, czy pojde sama czy tez nie.

Ja tez chce miec wlasna Republike Marzen.

P.S.
Podejrzewam, ze sex/mezczyzna/multum mang bylyby najlepszym lekarstwem na te cholere.Ale jak na razie musze zadowolic sie muzyka.Niewiele, ale zawsze cos.Actually: Republika.