Sroda – czwartek:
+ siedzenie w domu,
+ 39 stopni,
+ zbijanie temp. przy pomocy sily woli.

Piatek:
+ 3 sprawdziany pod rzad [no, dokladniej rzecz biorac to dwa],
+ 37 stopni sfingowane na 36,6,
+ nocne wyjscie, czyli Panstwo Dobrobytu.

Dzisiaj:
a dzisiaj moj stan psychiczny nie pozwala mi na napisanie czegokolwiek sensownego.Czuje sie przybita, ew. metaforycznie rzecz biorac, przejechana przez walec drogowy.
Dziekuje panstwu i god, mess up america!