Oooooj, byla byla.I nic to, ze P. co chwila wybuchal smiechem na widok odcietej nogi, reki czy co tam jeszcze komu odpadalo.
I bylo zajekurwabiscie [again forgiv].Zwlaszcza patrzac na to, co bylo na godz. przed seansem.
A ja musze cos wykombinowac z tym zamykaniem w piwnicy… :*.

Jeszcze tylko pon. i wt., a potem … 5 dni rownego opieprzania sie!Yeah, babe.

Staram sie odganiac od sie te depreche, bo cos mnie ostatnio znowu chce dopasc.Ale ja nie dam sobie w kasze dmuchac i pokaze, ze jestem twarda.Bo jestem, aren’t I?