genro blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

Slucham sobie wlasnie.Ta piosenka zawsze dodaje mi energii.

Ciekawe czym mnie jeszcze zycie zaskoczy? /oby takich pozytywnych zaskoczen bylo jak najwiecej – ale to tak btw./

Cierpliwa.Laskawa.Nie unosi sie pycha.

.

2 komentarzy

Mam ochote zwymiotowac swoje serce wraz ze wszystkimi emocjami i uczuciami
/ja wiem, ze z med. punktu widzenia serce tylko przepompowywuje krew, ale wezmy pod uwage te potoczna kwestie serca odpowiedzialnego za uczucia/

Welcome into the hell again, miss Kate…

Z ta pogoda nam sie wyprawia.Zaczynam miec do niej coraz mniej cierpliwosci.

Impreza tarasowa to byla, przede wszystkim.Ale pohasac na parkiecie tez mi sie zdarzylo.No i dosc dziwna sytuacja tez sie znalazla.Tylko godzina powrotu byla troche za mloda.Ale to pewnie przez to, ze juz za stara jestem.

A dzien nastepny okazal sie rownie mily.M.in. spieprzenie sesji RPG /ja nadal chce byc elfem-dziwka!/, libacje parkowe, spacer w deszczu, Niemcy nie potrafiacy jesc zapiekanek ze Zlotego oraz, oszywisie, powrot do domu na barana.

Co nie zmienia faktu, ze cos sie we mnie kotlowalo.

kopytko.

1 komentarz

Cholera…moj zlowsliwy odbiornik tv nie chce wyemitowac raklamy Simplusa wtedy, kiedy akurat pozwalam mu troche pogadac.A ja chce zobaczyc Mumio w akcji!

Dwa cytaty tygodnia:

>> „No patrz, bo Ty taka beznadziejna jestes, a masz takiego zajebistego chlopaka!” /by P./

>> „A co Ty sobie wsadzisz !?” /by Mom/

Prosze, o nic nie pytajcie /cyt. troche wyrwane z kontekstu – to tak na pocieszenie/.

Czy jakos tak.Ale co racja to racja.Juz sama mysl o tym, ze mialabym opisac tutaj wszystko, co sie wydarzylo, napawa mnie przerazeniem.Za duzo, stanowczo za duzo jak na moja chec pisania.Dlatego oszczedze tego sobie /i przede wszystkim Wam/.Wazne, ze calosc jest w mojej glowie.I tam juz pozostanie doputy, dopoki nie strace pamieci /or smth like that/.

Ostatnio caly czas porownuje przeszlosc z terazniejszoscia.I az dziw mnie bierze, ze w ciagu zaledwie roku tyle moglo sie zmienic.Przeciez w maju 2004 jeszcze…tak, jeszcze.Ciezko w to uwierzyc.Ale wiecie co jest najwazniejsze /nie, nie to, ze swieci slonce, bo obecnie nie swieci/ – to, ze teraz jestem, hm, szczesliwa.Nawet bardzo, powiedzialabym.I niech tak pozostanie.Po wsze czasy.Amen.

Zebralam kolejne dowody na to, ze moja rodzina jest kompletnie stuknieta /ach, te rodzinne wyjazdy/.

Nie moge sie doczekac, kiedy w koncu zakwitna bzy.


  • RSS