genro blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2005

Jakim niewatpliwie jestem.

WAKACJE = czeste wizyty na wsi /mam ochote tam zamieszkac/; opalanie sie; nadrabianie zaleglosci filmowych do poznych godzin nocnych; ‚basen’ i te sprawy /wiemy o co kaman ;P/; slodkie lenistwo; wbrew pozorom wczesne wstawanie; wiecej grania; niespodziewane wizyty, ktore b.lubie; i w ogole.

Jest dobrze.Amen.

Teraz musicie sie mnie bac.Bo jestem wielkim-malym groznym wojownikiem /taki strit fajter dla ubogich/.A kymonou stalo sie moim ulubionym strojem.I go z czterech liter jak na razie nie zdejmuje /jednakze nie bylam na tyle odwazna, by isc w nim po miescie – aale – trening czyni miszcza/.

Kasy, szmalu, keszu, pieniedzy, money.Tego mi obecnie najbardziej brakuje.Tyle rzeczy do kupienia, a Mieszkow, Kazimierzow i ktotamjeszczebyl ani widu, ani slychu.Heeeeeh.

Az dziw bierze, ze od pojutrza bede mogla lezec brzuchem do gory…jakiez to bedzie przecudowne.Pozwolcie, ze az zamrucze z radosci.Mrrrrrr.

Popadam w komplexy.Ajem fat, az dej sej.

nyvea.

5 komentarzy

Jak cieply, letni deszcz.Booo taki nam ostatnio pada.I wcale mi to nie przeszkadza.Wrecz pzreciwnie.

Nie wiedzialam, ze powrot ok. 23.20 samej do domu podczas burzy moze byc taki przyjemny.Zwlaszcza po veri krejzi ivning, gdzie wytanczylo sie caaala zlosc.Hjees.

I chyyyyba musze zaczac cwiczyc w Tekk/i/ena coby nie wyjsc na totalna cip…ekhm…no, wiemy o co.

A ogolnie to rodzinne imprezy nie sa wcale takie zle.Zwlaszcza, kiedy organizowane sa przez inna familie.Aczkolwiek trzeba uwazac na to, co sie mowi /wiecie, dobre wrazenie musi byc —- bardzo stresujace to jest/.

Pozaliczane.Wszystko.Ajem fri.Fri az baterflaj!!!Soł ajw gat ju dip in my sekzi /dó nat koment, pliz/ azz czecie el.o!

*wzdycha*

4 komentarzy

Nic innego mi nie pozostalo.Bo w koncu jeszcze tylko jakies 9 dni szkolnych i THE END na 2 miechy.Tyle tylko, ze ja czuje sie jak w srodku semestru.Roboty od groma i ciut ciut /zgin, przepadnij chemio nieczysta!/, niestety.

Gimmie, gimmie a free time after midnight la la la laaa.

P.S.
I powinnam sie byla domyslec.Bo w koncu jaki kto na parkiecie taki i w becie, nah?

Uomatkoboska – bylo tak zajekurdefajnie, ze az nie do uwierzenia.Dlatego tez, by zawrzec wszystko, co najwazniejsze, uzyje swej ulubionej formy – punkty:

+ przede wszystkim wizyta Kuzyna z Wroclove; wtajemniczanie Go w kaliskie obyczaje /3xW – Wino, wal, wiocha/; zaznajomianie ze znanymi kaliszfornijskimi osobistosciami etc.

+ impreza opiewajaca starosc Lan /to dla Cie, moja droga – :*/, na ktorej bylo rowniez…hm, interesujaco i w ogole joł i pro /a co nie przyszpanuje, jak przyszpanuje/

+ sobotni wieczor spedzon na nauce, ale niekoniecznie takiej, jakiej myslicie

+ niedzielnie przymusowe pozegnanie i umawianie sie na kolejny ‚spend’ oraz ‚popludnie filmowe’ z P.

Ale, wszystko co dobre, szybko sie konczy – unfortunately, jak to mowia Brytyjczycy.I to jest bardzo denerwujace, ze po tak genialnym lykendzie nastaje czas ponownego wkurwiania sie.Ajajaj – przewrotne zycie.

P.S.
Mam /uwaga – kolokwializm!/ zajbistego Kuzyna.I /j.w./ zajebistych znajomych.I, oczywiscie, zajebistego P. /hm, chyba nie powinnam tego pisac, ale coz, you live only once :P/.

P.S.#2
Mniemam, ze mam powody, by drogi swej nie zmieniac.

P.S.#3
A Kasia jest grejt.Bo to nie kto inny, jak Ona wlasnie zrobila mi /nam?/ sniadanie :D.Skladam jej za to hold.

Nie no, super.Czuje sie jakby wszystkie sily witalne ulecialy ze mnie gdzies, hen, daleko.I dlatego ktos powinien zrozumiec, ze JA potrzebuje dlugiego urlopu /najlepiej do dzis do 26.VI/ by odzysakc owe ‚soki energetyczne’.
I niech ten urlop bedzie poza Kaliszfornia.Poza i jednoczesnie pod.

Tylko ja moge byc tak zdolna, zeby zemdlec na imprezie.No, ale przynajmniej dzieki temu Sy wie, ze mozna sie AZ TAK zlozyc /jak scyzoryk – przyp. autorki/.

A tak ogolnie to czekam juz na ciekawie zapowiadajcy sie weekend.


  • RSS