Uomatkoboska – bylo tak zajekurdefajnie, ze az nie do uwierzenia.Dlatego tez, by zawrzec wszystko, co najwazniejsze, uzyje swej ulubionej formy – punkty:

+ przede wszystkim wizyta Kuzyna z Wroclove; wtajemniczanie Go w kaliskie obyczaje /3xW – Wino, wal, wiocha/; zaznajomianie ze znanymi kaliszfornijskimi osobistosciami etc.

+ impreza opiewajaca starosc Lan /to dla Cie, moja droga – :*/, na ktorej bylo rowniez…hm, interesujaco i w ogole joł i pro /a co nie przyszpanuje, jak przyszpanuje/

+ sobotni wieczor spedzon na nauce, ale niekoniecznie takiej, jakiej myslicie

+ niedzielnie przymusowe pozegnanie i umawianie sie na kolejny ‚spend’ oraz ‚popludnie filmowe’ z P.

Ale, wszystko co dobre, szybko sie konczy – unfortunately, jak to mowia Brytyjczycy.I to jest bardzo denerwujace, ze po tak genialnym lykendzie nastaje czas ponownego wkurwiania sie.Ajajaj – przewrotne zycie.

P.S.
Mam /uwaga – kolokwializm!/ zajbistego Kuzyna.I /j.w./ zajebistych znajomych.I, oczywiscie, zajebistego P. /hm, chyba nie powinnam tego pisac, ale coz, you live only once :P/.

P.S.#2
Mniemam, ze mam powody, by drogi swej nie zmieniac.

P.S.#3
A Kasia jest grejt.Bo to nie kto inny, jak Ona wlasnie zrobila mi /nam?/ sniadanie :D.Skladam jej za to hold.