Jak cieply, letni deszcz.Booo taki nam ostatnio pada.I wcale mi to nie przeszkadza.Wrecz pzreciwnie.

Nie wiedzialam, ze powrot ok. 23.20 samej do domu podczas burzy moze byc taki przyjemny.Zwlaszcza po veri krejzi ivning, gdzie wytanczylo sie caaala zlosc.Hjees.

I chyyyyba musze zaczac cwiczyc w Tekk/i/ena coby nie wyjsc na totalna cip…ekhm…no, wiemy o co.

A ogolnie to rodzinne imprezy nie sa wcale takie zle.Zwlaszcza, kiedy organizowane sa przez inna familie.Aczkolwiek trzeba uwazac na to, co sie mowi /wiecie, dobre wrazenie musi byc —- bardzo stresujace to jest/.

Pozaliczane.Wszystko.Ajem fri.Fri az baterflaj!!!Soł ajw gat ju dip in my sekzi /dó nat koment, pliz/ azz czecie el.o!