genro blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

Niestety.Trudno uwierzyc, ze lipiec sie juz konczy.Potem skonczy sie sierpien.A potem matura.Mamo, ja nie chcee.

Bylo pare wpadek /bynajmniej nie takich jak wpadka.pl/, aczkolwiek wszystko wrocilo na normalne tory.
Podoba mi sie taka egzystencja: wstawanie o ktorej sie chce, prysznic dwa razy dziennie /pewnie niektorzy nie wiedza, ale ja uwielbiam chlapac sie pod prysznicem,/, lezenie do gory brzuchem, spontaniczne wyjscia, i rozne inne dziwne rzeczy.Zeby tak moglo byc wiecznie.Plus – jedyna zmiana – wlasne mieszkanie.Istny raj.

A tak w ogole to przechodze kryzys osobowosci.I nie wiem co z tym fantem zrobic.No bo chyba nie zatluc?

Czikulinka w dodatku.Ohmifuckingod, jak mo/s/zna cos takiego w ogole dopuscic do uzytku publicznego.Oprocz tego, oczywiscie, baba ze stulejka, Rammstein po ukrainsku i przede wszystkim rozmowy o zyciu i smierci na kozetce /chociaz nic mi nie smierdzialo – az dziwne/.Milo.

A wczorajsza ‚Furia piesci’ /hmm…/ obfitowala w roznorakie potkniecia slownie i nie tylko.I pomimo 7 godz. spedzonych wspolnie — malo mi bylo.Trudno sie dziwic, po tygodniu nieobecnosci i niemoznosci zobaczenia sie.Ajajajaj – addicted me. :*.

Obecnie na tapecie >> ‚Cien wiatru’.

P.S.
Potwierdzam – w Kaliszforni ciezko cokolwiek dostac.

Notka pozegnalna – wyjezdzam do pipidowy, wygwizdowa totalnego, zadupia, gdzie psy szczekaja dupami.Rowy.Wish me good luck.Moze nie pozabijam wszystkich…

I nasze grono SD* sie powieksza nieublaganie.Starzejecie sie, moi drodzy, nie ma co.A 18 bardzo udana; moze tyle, ze DeJot jakis nie teges.Ale,nie narzekajmy.I tak bylo grejt.Oh, maybe without ending.

*Stare Dupy

P.S.
Hm, chyba mam kaca.Duchowego.Zle mi.Shiet.

Nie hiperbolizujmy, nie hiperbolizujmy.Przeciez naleze do porzadnych obywateli III RP, czyz nie?

Opieprzam sie na miliony mozliwych sposobow.W domu zaczynam byc gosciem /wies, basen, Ficstock, i juz sama nie wiem, coz jeszcze/.Minusem /niewatpliwie bardzo duzym/ jest to, ze moje plany wakacyjne wala sie.Zamieniaja sie w nic nie warty gruz.I dlaczego znowu mnie to musi spotykac?Fucking fatum.

Moge dumnie wypiac klatke piersiowa i zaanonsowac swiatu, ze moj komputer pozbyl sie zbednego balastu w postaci niepotrzebnych MB.Oh, ajm soł fakingkurwagód.


  • RSS