Baaardzo udany.W koncu znowu mialam moznosc wyszalenia sie na parkiecie, wypicia harcerzyka /szarlotki, jablecznika – jak zwal tak zwal, wazne, ze dobre/, pokonwersowania z uroczo-wstawionymi-ludzmi, skojarzenia who is who /nie smiac sie!/, poczucia na wlasnej skorze, co to meskie humory /:*/, oddzielna impra w przedsionku, niebezpieczne ziomy i mnoooostwo innych rzeczy.
Bartus, dziekujemy Ci za wspaniala 18!

A mam posadzila na zdjeciu niewinny balon o bycie wielkim cyckiem.

To kiedy wakacje?