genro blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

car party.

4 komentarzy

Czyli impreza konkurencyjna do slasy, ktora zamiast laczyc, rozdziela.But who cares?W Porshaku S. bylo wszystko, czego potrzba do szczescia – dobra muzyka /’ghrrghrghrrr rzyg rzyg ghrrr rzyyyyg!’ – ku radosci obu dzentelmenow na tylnich siedzeniach/, dunski drink 0.0%, czipsy i kontrola policyjna.A co se bedziemy zalowac

Wybaczcie, ale musze to napisac:
nie chce mi sie.

Jest jedna rzecz, ktorej nieprzerwanie mi sie chce.Ale, te informacje pozostawie dla siebie.

ice cube.

2 komentarzy

Powinni nam zamknac szkole.Stanowczo.Chyba ze nasza szkolna ‚Trinity’ ma sadystczne zapedy i bedzie nas ganiac przez 20 st mrozu podworkiem w celu dotarcia do sali gim. badz internatu /co jest na 99,9% prawdopodbne/.

Pierwsze koty za ploty, czyli studniowka IV elo.Calkiem sympatycznie, tylko dzieki towarzystwu, bo Konkret to powinni nie zamknac, a zburzyc.

Do matury ok.102 dni.Hm, czyba 3 i pol miesiaca brzmi lepiej niz ’102 dni’.
Alleluja i do przodu.

buty.

1 komentarz

Ile problemow moze przysporzyc glupia para butow?Odpowiedz jest chyba prosta /bo wszyscy wiemy, ze wiele/.Najpierw trzeba taka pare znalezc, potem uciulac na nia pieniadze z domowej kiesy, a potem jeszcze ja rozchodzic, zeby nie bolalo jak sie bedzie wywijalo konczynami w tancu.Byc kobieta.
A Alec poszedl w odstawke na rzecz uczonej tablicy z epokami.Masakra.Kto by przypuszczal, ze kiedys do tego dojdzie; ze JA na to pozwole.Ale coz, matura rzecz swieta.
Co do soboty – az strach sie bac.

Ten jakze owocny rok 2005 moge napisac, iz:

+ zaczal sie od /tak, od stycznia, ale nie o to mi kaman/ 18, mojej, bo inaczej byc nie moglo, poniekad bardzo udanej /albo przynajmniej mi tak dobrze wkreciliscie/;
+ a za owa impreza poszly BARDZO nieprzewidziane konsekwencje /1st mysl:”przeciez On mnie nie lubi!” – vide 30.I & 2.II/;
+ w koncu uporzadkowalam swoj emocjonalny burdel panujacy od zakonczenia pierwszej liceum i jestem z tegoz powodu bardzo kontentna;
+ mam kilku zaufanych przyjaciol /tak, przyjaciol wlasnie – they know/;
+ odnowila mi /nam?/ sie jedna dosc…hm, istotna znajmosc, i z tego tez sie bardzo ciesze;
+ zaczelam lotoc, skokoc i w ogole robic dziwne rzeczy na imprezach 18nastkowych /18 mocno zapisane w pamieci: moja, Ag, Gosi, P., B., Sy/ i nie tylko;
+ poznalam multum person rzekomo mrocznych, off’owych i god’s only know jakich;
+ obijalam sie na miliony mozliwych sposobow, jak to tylko ja potrafie;
+ pomimo znalezienia i uwierzenia /UWAGA!, Wiekopomna Chwila – JA napisze TO slowo/ w milosc nie zrezygnowalam ze swojego zblazowanego, marudnego, dekadenckiego i nastawionego na ‚nie-chce-mi-sie’ imydżu /never, honiies/;
+ wyszlam z zalozenia, ze lepiej byc ‚zimowym kierowca’ i robic driving license w najgorsze sniegi /cierp cialo, cos chcialo/;
+ zaczelam robic zakupy online /zawsze twierdzilam, ze to zbyt trudne jak na moj maly rozumek, ale dalam rady/;
+ chyba zostalam naczelna ‚malowczynia’ kostek – moje powstale w pocie i znoju dziela maja juz El.&Dyzik;
+ popelnilam zwiazkowa /jezeli w ogole to mozna bylo nazwac ‚zwiazkiem’/ pomylke, przed ktora ostrzegali mnie moi stroze, ale czasami i ci wszystkowiedzacy robia bledy /chociazby po to, zeby pzrekonac sie, jak to jest/;
+ zdobylam mnostwo nowych doswiadczen z roznych dziedzin zycia i jeszcze bardziej uodpornilam sie na niepowodzenia jakie moze zgotowac los;
+ pozwolilam sobie na to, by mezczyzna widzial mnie placzaca /pierwszy i JEDYNY raz w zyciu, wiecej takich wyjatkow nie bedzie/;
+ spedzilam wakacje /tydzien dokladniej rzecz ujmujac/ w przyczepie, co jak na moje wygodne dupsko jest prawdziwym wyczynem /niezapomniane Sarbinowo/;
+ zalowalam, ze nie bylam z Lan&Sy w Irlondii /jak to One powiadaja/ – tatus woli lozyc na kolejny srodek transportu niz na rozwijanie horyzontow corki;
+ zalowalam, ze Irlandia B.&El.’a byla Irlandia objazdowa, bo inaczej na 100% bym sie z nimi zabrala;
+ lubilam skladac obietnice i ich nie wypelniac /tak Panowie, wypomnijcie mi ten Wieczor po raz setny/.

I tym sposobem to byloby na tyle.Raczej sie nie zmienilam, moze tylko lepiej potrafie prowadzic ‚powazne rozmowy’ /ktorych de facto sie juz mniej boje/ i odrobine optymistyczniej patrze na swiat.Hm, i nauczylam sie wyrazac swoje uczucia…to na pewno.Na dzien dzisiejszy jestem cholernie szczesliwa i bede dazyc do tego, by tak zostalo.
Dla:
P. – dziekuje, zes pojawil sie w moim zyciu /niespodziewanie, bo niespodziewanie/ i pokazales mi, ze mezczyzna moze byc wspanialy i tyle z siebie dac /dziewczyny, moze – tylko czasami trza slapa sprzedac!/, let it last forever?;
El.&B. – obrzucanie sie miechem, pijanstwo, wzajemne wspieranie sie, molestowanie, wysmiewanie, tance, swawole, hulanki, zazdrosci – czyli prawdziwa przyjazn, ktora, i hope, bedzie trwala dopoty, dopoki sie nie zestarzejemy i nie bedziemy plotkowac przy herbatce /w moherowych beretach na glowach?/;
Lan – Ag, ju noł.Co by bylo, gdyby nie Ty?Szalenstwo na koncertach /w koncu to my jestesmy paniami parkietu, kiedy nikt nie chce tanczyc w Studencie/ a gossipping is our destiny.Jestem wierna fanka Twojej tworczosci i mowie Ci – zesraj sie, a nie daj sie!A ja bede Cie dzielnie wspierac.
Sy – slodka, urocza, i w ogole.Ale jak chcesz, to potrafisz dziabnac.I dobrze.My tez przezylysmy niejedno i chyba jeszcze niejedeno przezyjemy, prawda?
Gosia – bylas, jestes i zawsze bedziesz.Po prostu :*.
Martyna – bylas, zniknelas, ale znow jestes.I dzieki Ci za to!
mr.Szejtan – glad you’re here again.

A, i stalam sie bardziej romantyczna.I sentymentalna.Jednym slowem: zestarzalam sie /ale to przeciez malo istotne, co nie?/.


  • RSS