genro blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2006

Dziewicze wyjscie za mna.Bylo ostro.I fun-fucking-tastic tez bylo.Ale od poczatku.
Film, ktory okazal sie niewypalem, bo jak zwykle nie moglismy sie zdecydowac.Az w koncu sie odechcialo.’Bezsennosc’ i troche vodki.Tak na dobry poczatek.Domowka na szybko, wiecej vodki.I juz bylo dobrze.Wyjscie na miasto.Zgubienie z dziwnym-nowo-poznanym-znajomym, w koncu ratunek by T.Klub ’13′ /niefajny/ z badziewnym karaoke /czy karaoke moze byc niebadziewne?/.Odlaczenie od stada.Lans na rynku, trak, colka z MC, troche wirujace miasto, ‚sssiku mi sie chce!’. A potem…potem powrot nah hause, of korz.
Bo przeciez jestem grzeczna dziewczynka, czyz nie?I zadaje sie tylko z grzecznymi ‚kolegami’, jakze by inaczej.
Natomiast dzieki wspanialemu Kuzynowi operacja ‚meble’ poszla sprawnie i szybko – dziekuje M. :*.
‚Gambi’ wygrywa.

Powinnam byc pelna energii, wigoru i checi poznania czegos nowego.
Ale wiecie co?
Nie chce mi sie.
Bez neta do odwolania.
Pozostaje mi tylko kontakt przez jedna, szara komorke /nie te mozgowa, oczywiscie/.

No wlasnie.Akurat teraz.Tak sie porobilo.Not nice.
Juz pojutrze rozpocznie sie zycie zupelnie inne od dotychczasowego.Oh baby.

coraz blizej.

3 komentarzy

Duzo sie ostatnio dzieje.
Dzieje sie dobrze.Dzieje sie tez zle.
Bo, jak juz wszyscy wiemy, zycie lubi byc przewrotna suka.
Tanczylam z ‚legenda’, nawet o tym nie wiedzac /i to jak tanczylam, ach/.Jaka ze mnie ignorantka.
Tanczylam tez w tlumie.Na wysokich obcasach.Coz, przyszla pani prawnik musi sie wprawiac.Bo kiedys nadejdzie czas sweterkow w romby i grzecznych czolenek.
Nie, ten czas nie nadejdzie nigdy /NEVER!/.
Tanczylam sama.Bo gdzies trzeba dac chociaz polowicznie ujsc TEJ energii.Dostalam za to podziekowania.Mile.
Duzo myslalam nad tym jak to wszystko sie ulozy.A im intensywniej sie zastanawialam, tym bardziej bylam przerazona.Aj.
I od czego zalezy mocnosc mojej glowy?To jest dopiero tajemnica.

hm.

Brak komentarzy

Moj pociag nie pojedzie, jezeli ciebie tam nie bedzie.
Confused.Wanna…

aaaaaaaaj.

1 komentarz

Ten weekend byl, hm, naprawde wyjatkowy /chyba nie powinnam tego pisac/.Zapewne wiecej sie juz taki nie zdarzy /znajac facetoooow…/.Nawet na zuzel sie dalam wyciagnac. Aj, jeden raz.Ostatni w dodatku.Sa inne mile rozrywki.Nie?Np. „Samotnosc w sieci” /e, nie idzice na to – serio!/ albo, e, Luksusowa po ktorej nie ma kaca.I jeszcze inne.Ale mi sie pisac nie chce.
Notka pisana po pewnej ilosci czerwonego wina wypitego z chlopakami.Dlatego wezcie na nia poprawke.
Last meeting. Last?

sexy beast.

Brak komentarzy

Moglabym napisac tyle rzeczy.O swoich radosciach, watpliwosciach, irytacjach i tym, ze… ale wiecie co – nie chce mi sie.Aaach, jak dobrze byc znowu soba.
Pozostaje problem jak pozbyc sie TEJ energii? Ona mnie powoli wykancza.SERIALNIE.
So slutty? Naah, just not so good girl.
Ale ta notka jest bez sensu.Sory sory za nia.

w bikni smierc.

1 komentarz

Niefajnie.
Aj, zycie, zycie, zycie…

4 wrzesnia 2oo6, godz 11.Jeden z 3 nieszczesnikow na calym pieprzonym ziemskim padole. A tyle mu zawdzieczam.I taki zarabisty czlowiek.Od dzisiaj nienawidze plaszczek!
Smutno.

na szybko.

Brak komentarzy

Lay robiony jak wyzej. Ladny, nieladny – na pewno narcystyczny. Jak mi wpadnie lepszy pomysl do glowy, to zmienie.
Miejscowka niby jest, ale nie do konca taka , jaka by sie chcialo. Moze tylko na pierwszy semestr?


  • RSS