Dziewicze wyjscie za mna.Bylo ostro.I fun-fucking-tastic tez bylo.Ale od poczatku.
Film, ktory okazal sie niewypalem, bo jak zwykle nie moglismy sie zdecydowac.Az w koncu sie odechcialo.’Bezsennosc’ i troche vodki.Tak na dobry poczatek.Domowka na szybko, wiecej vodki.I juz bylo dobrze.Wyjscie na miasto.Zgubienie z dziwnym-nowo-poznanym-znajomym, w koncu ratunek by T.Klub ’13′ /niefajny/ z badziewnym karaoke /czy karaoke moze byc niebadziewne?/.Odlaczenie od stada.Lans na rynku, trak, colka z MC, troche wirujace miasto, ‚sssiku mi sie chce!’. A potem…potem powrot nah hause, of korz.
Bo przeciez jestem grzeczna dziewczynka, czyz nie?I zadaje sie tylko z grzecznymi ‚kolegami’, jakze by inaczej.
Natomiast dzieki wspanialemu Kuzynowi operacja ‚meble’ poszla sprawnie i szybko – dziekuje M. :*.
‚Gambi’ wygrywa.