Jak glosi badge na torbie.Badge przywolujacy tyyle wspomnien.Ach, chcialoby sie znow wrocic na wzgorze dzierzac Archers’a lub cider’a w dloni, pojsc na molo albo urwac z lekcji zeby pojechac do Londynu.Omfg, kiedy to bylo.

Anyway, na razie wszystko pozaliczane w terminach.Az dziw.A Jablonski tak slodko sie do mnie usmiechal.Nie powiem zeby przez to mi jakos specjalnie lepiej kolokwium poszlo.Ale bylo mile.Lubie kolesia.Gorzej z przedmiotem.I ktos wie w ogole na cholere komu taki wymysl jak sesja?

A dzis w ramach ‚odstres jur lajf up’ wielkie zakupy.Ale takie…WIELKIE.Hm, chyba bede musiala kryc sie przed tatusiem.Inaczej moje studia zakoncza sie z bardzo przyziemnych powodow.Dodam, ze nie chodzi o niezaliczone egzamy.

„Wasza krolewska mosc przypomina mi… struzke moczu nietoperza!”