Tak wiec dobrnelam do konca pierwszego roku studiow prawniczych.Minelo strasznie szybko, dalabym glowe obciac, ze dopiero 6 mies odkad wyjechalam z domu.Jak cale studia bedatak szybko leciec, to zestarzeje sie z predkoscia swiatla.

Bilans sesji letniej wynosi jedna bitwa wrzesniowa – dlatego ogolnie wojna wygrana /chociaz jeszcze nie mam wynikow z konsta, ale miejmy nadzieje, ze bedzie dobrze/.No.

I tylko ja potrafie na sam koniec roku akademickiego zgubic legitke.W sumie, to raczej tylko my.

I to, na co wszyscy czekali – Creamfields.Cos pieknego.Wystep Prodigy, pomimo, ze krotki, byl rewelacyjny.Tylko publika niemrawa, ale akurat dla mnie to byl plus, bo dzieki temu moglam szalec bez obawy, ze ktos mnie uszkodzi.I oczywista namiot ‚Deep&Blue’, gdzie d’n'b ‚swiatowej klasy’ lecialo non stop.Hell yeah!

Tak ogolnie, chyba jestem ostatnia kaliszanka, ktora zostala we Wro.