Zabinki 2oo7 skladaly sie z:

poczatkowej niecheci do wszystkiego i wszystkich plus uprzedzenia nas przez glupia cnotke-niewydymke do najfajniejszych ziomow na obozie; uczenie Rumunow frazy ‚przelec mnie’; zdziwienia warunkami, bo przeciez kazdy pokoj mial miec wlasna lazienke; ale pojawil sie Dan w reczniku i juz bylo niezle; potem zaczynalo juz byc coraz lepiej, czyli: NO ACTIVITIES /inaczej >> znane z tego, ze nic nie robily oprocz wstawiania na obiad, grania w mizerke, chlania i imprezowania/, karty, alkohol, codzienne imprezy, Wielka Czworka, 3 x V.: Vlad Vlad, Vlad Kangurek i Vlad Russell. Vlad Vlad mial przecudny smiech i moglby byc typowym Dracula. Vlad Kangurek byl swietny we wszystkim /m.in. bilard, ping pong, poker, taniec, football/, sluchal muzyki klasycznej i na pewno ma sluzacego, ktory mowi do niego ‚paniczu’. Vlad Russell robil wszystko jak gwiazda, a gdy obdarzal nas ‚Hello’ to bylo to najwiekszym wydarzeniem dnia. Byl jeszcze i Chewy, dzieki ktoremu moglysmy rzekomo przezyc z Ag „best shaggin’ of our life”, z ktorego jednak wolalysmy nie korzystac. Byli i: wloch inzynier liczacy tylko do 2, wloch cyrkowiec jezdzacy na monocyklu i zonglujacy 9 pileczkami na raz, wloch ze zjebanym gustem, czarnoskory wloch brazylijski, wloch nie dziamajacy po angielsku, ale bedacy championem w biking trial i pol-wloch, pol-anglik bedacy gitarzysta. Kazdy z nich byl uroczy na swoj sposob, chociaz ‚guarde le stelle’ i tak nas nie przekonywalo. Byla ‚krejzolska’ impreza w stylu lat 80, na ktorej Sy miala przekoszmarna sukienke, a Wielka Czworka podbila mi serce swoimi przebraniami. Hugo Boss. U’ve got really nice ass i inne tego typu. Straszny lysy Rumun, ktory sie gapil. I gapil. I gapil. I caly czas sie gapil. I byla kukulczanka, i namiastka malibu i kamikadze od V.R. i vodzia z redbullem. Cymbergaj, bilard. Bloodless safari. G.R.DZ.

Zabinki 2oo8 na bank.

The World is mine.