Witam wszystkich w 2oo8 roku. Jak tradycja nakazuje trzeba podsumowac rok poprzedni; zapamietane plusy i minusy, badz przelomowe wydarzenia.

2oo7 zaczal sie dosc niefortunnie, albowiem wyszlo na jaw, ze nie kazdy facet ma odwage by stawic mi czola. Nie da sie ukryc, ze nie wplynelo to na mnie pozytywnie. Potem byl ‚big come back’. Pozniejszy okres plynal dosyc spokojnie, w kazdym razie ja sobie nie przypominam jakichs wiekszych eventow. Natomiast w kwietniu zalozylam sobie konto na jednym z tych ‚superowych’ portali, ktore rzekomo maja, w dobie internetu, pomoc ludziom laczyc sie w pary. Na cale zycie. Heheh. W czerwcu wybralismy sie [w squadzie: Ag, Sy, Scotty i ja] na Creamfileds, gdzie doswiaczylam koncertu The Prodigy na zywo. Jestem z tego faktu bardzo dumna i nie omieszkam sie nim lansowac przy kazdej mozliwej okazji. Fak jea! Oprocz przyjemnosci istnieja takze obowiazki, dlatego czerwiec uplynal tak naprawde pod znakiem zaliczen. Glownie prawa konstytucyjnego u mojej uczelnianej milosci zycia. Po wieeeeeeelu dniach nauki i 10 konsultacjach w koncu sie udalo. Zaraz potem nadszedl czas sesji. Sesji ciezkiej i pelnej bolu. Lez chyba tez. Chociaz patrzac teraz na to, smiac mi sie chce. Jeden egzam udalo sie zaliczyc w przedterminie, natomiast dwa, z ktorych jednym byl, ku memu wielkiemu rozczarowaniu i rozzaleniu, egzam z konsta, oblalam. Dlatego z gory wiedzialam, ze wakacje nie beda nalezaly do wesolych. Polowe lipca spedzilam we Wro czekajac na wyniki ost egzaminu. Pamietam, ze mialam juz serdecznie dosc wszystkiego i, o dziwo, marzylam o powrocie do domu. Jakos w tym samym czasie, korzystajac z w.w. portalu, zaczelam nawiazywac bardzo ciekawa znajomosc. Powrot do Kaliszforni. I dopiero pod koniec sierpnia, kiedy to wyjechalysmy z dziewczynami na oboz, zaczelo byc ciekawiej. Zabinki 2oo7 na pewno pozostana niezapomniane – bedzie co opowiadac wnukom przy kominku, heheh. We wrzesniu przyszlo mi w koncu stawic czola kampanijnym egzaminom oraz dosyc trudnej i smutnej dezyzji, ktora jednak musiala kiedys nastapic. Konsta udalo sie zaliczyc, e, oralnie [ohohohoh]; historia z kolei, pomimo ogromnej dawki stresu, okazala sie byc bezbolesna. Musze dodac, ze dni zaliczenia owych poprawek sa significant. Zwlaszcza drugiego egzamu. 21.IX. Tak. Stanowczo very significant day. Co tu duzo mowic – nie nacieszlam sie swym singlostwem. Ale jakos specjalnie mnie to nie boli. Przyznam, ze wrecz przeciwnie. W koncu zaczal sie okres uczelniany, moglam znow zobaczyc swoja zajebiaszcza grupe i zaczac sie wbijac w rytm drugiego roku studiow. Potem jeszcze byla Urodzinowa Wawka u Sy, czyli wprowadzanie do mafijnej trinity nowego partnera i obgadywanie naszych ‚ulubiencow’ nie z kim innym jak z Ag. Pamietam, ze jeszcze przewinal sie bardzo udany koncert Calyx’a, sralsa w Kaliszforni i pare innych, pomniejszych, imprez.

2oo7 ocenniam na 7,5.

I tak to wszystko sie mniej wiecej przedstawia.Tym razem nie lakonicznie. Zeby bylo zabawniej i zebysta mieli co czytac zamiast sie uczyc.

Stan na dzien dzisiejszy: zakochana [nie wypominac mi, bo cohones pourywam], stabilna emocjonalnie i finansowo, nadal c.bitch, bardzo kontentna z zycia.