Heh, kolejny pierwszy raz – przeprowadzka. Nie powiem, zeby to byla rzecz lekka, latwa i przyjemna. Spiecia, nerwy, lzy.
Ale juz po. Z zajebistym skutkiem. Jestem hiperzadowolona z mieszkania. Koniec z kartonami, koniec z bojlerem, koniec z niewygodnym lozkiem. Czas zamieszkac jak biali. Biali z ogrodkiem!

Jutro chrzest bojowy nowego lozka ;].

W koncu Pani Wiosna raczyla ruszyc swe zakwiecone dupsko i sie pojawic. Chwala jej za to.