genro blog

Twój nowy blog

Po siedmiu latach grubych musi nadejsc siedem lat chudych. I chuj.

Wiele watpliwosci i wahan.

A tak poza tym – chce jeszcze raz na Prodigy.

Tak wiec dobrnelam do konca pierwszego roku studiow prawniczych.Minelo strasznie szybko, dalabym glowe obciac, ze dopiero 6 mies odkad wyjechalam z domu.Jak cale studia bedatak szybko leciec, to zestarzeje sie z predkoscia swiatla.

Bilans sesji letniej wynosi jedna bitwa wrzesniowa – dlatego ogolnie wojna wygrana /chociaz jeszcze nie mam wynikow z konsta, ale miejmy nadzieje, ze bedzie dobrze/.No.

I tylko ja potrafie na sam koniec roku akademickiego zgubic legitke.W sumie, to raczej tylko my.

I to, na co wszyscy czekali – Creamfields.Cos pieknego.Wystep Prodigy, pomimo, ze krotki, byl rewelacyjny.Tylko publika niemrawa, ale akurat dla mnie to byl plus, bo dzieki temu moglam szalec bez obawy, ze ktos mnie uszkodzi.I oczywista namiot ‚Deep&Blue’, gdzie d’n'b ‚swiatowej klasy’ lecialo non stop.Hell yeah!

Tak ogolnie, chyba jestem ostatnia kaliszanka, ktora zostala we Wro.

Dooobra.

Brak komentarzy

To tak cytujac mojego idola z ostatnich dni, to jest mgr Andrzeja Strzelbe.

3/4 sesji za mna, na razie bilans przedstwia sie tak:
- 2 egzamy zdane,
- 1 oczekuje na weryfikacje /z malym prawdopodobienstwem zaliczenia, aczkolwiek niezbadane sa wyroki Leonarda/,
- 1 przede mna, i to egzamin pod przewodnictwem mej uczelnianej milosci zycia; dlatego 5 musi byc! /mtaaa/.

Ogolnie jakos dziwnie szybko i niezauwazalnie mi przelatuje ta sesja.Dziwne dziwne.

I juz zaczynam sie martwic sesja letnia na II roku. Oh my…

Kom tu mama.

1 komentarz

Poniedzalek, pok. 413, bud. A, god. 11.30, konsultacje u Mojej Uczelnianej Milosci Zycia:

- To moze zaatakujemy z tej strony – ustawa budzetowa.

- E, ustawa budzetowa, eee, mtaa…a moze zafundowac panu sesyjke seksu oralnego wzbogaconego o sztuczki z poradnikow Cosmo!?

Chyba tylko tyle bede mogla odpowiedziec po tak ‚intesywnej nauce’, jaka poczyniam.Ach, prawo konstytucyjne, czemus mi tak niemile?

Sasiedzi uprawiaja sex.Nie wiem tylko czy dolni, czy gorni.Obojetnie, kotrzy by to byli, to cos niemrawo im to idzie.

Chyba trzeba pokazac jak naprawde powinno byc slychac ‚uderzenia motylich skrzydel’.

Anyway, nie czuje sie jakos specjalnie podbudowana na duchu.Ale to tak na marginesie.

Czuje jak ogarnia mnie coraz wieksze zmulenie.A sesje bede odreagowywac chyba caly lipiec lezac do gory brzuchem.Chyba.

Ale jak na razie wszystko idzie po mojej mysli.No, moze oprocz przedmiotu mojej uczelnianej milosci /ach te paradoksalne przypadki/.

Ogolnie smieszy mnie kiedy ludzie biore mojego tat i mnie za sponsora i podopieczna.Naprawde urocze to jest.

Tanczyc mi sie chce.I jeszcze pare innych rzeczy mi sie chce.

Hmm…nie no, tak serio, to mi sie jeszcze tylko jednej rzeczy chce.

Is it okay
If I speak to you today
You’ve been pissed off for a week now
With nothing I could say
Could make you look up
Or crack up
Is there anything that I can do
Anything to show you…

You’re a bitch
But I love you anyway
Oh
You can’t sing
But you still put me to sleep
Baby
You’re a bitch
Hey hey
Hey hey
You make me sick
But don’t ever go away

So you tell me that there’s nothing left to say
I drive
You face the window
Then you’re in my face
Tellin’ me to grow up
(oh oh)
I wish you’d grow up
(oh oh)
I can’t wait until you fall asleep
I wonder if you know that…

You’re a bitch
But I love you anyway
Oh
You can’t sing
But you still put me to sleep
Baby
You’re a bitch
Hey hey
Hey hey
You make me sick
But don’t ever go away

La la la la la
La la la la la
La la la la la

WHOA!!!!!!!!!!

You’re a bitch
But I love you anyway
Oh
You can’t sing
But you still put me to sleep
Baby
You’re a bitch
Hey hey
Hey hey
You make me sick
But don’t ever go away

Yeah
You’re a bitch
but I love you anyway
So why don’t ya
Stay

Musialam…

Wiele sie dzialo, a ja jak zwykle nie umiem /albo raczej mi sie nie chce/ przedstawic w formie skladnej notki.But let’s give a chance.

Koncert na Slodowej z jednej perspektywy udany, ale drugiej strony medalu nie dalo sie uniknac.Stanowczo za duzo ludzi.Wole jendak gdy nie musze walczyc o miejsce do wyzywania sie w tancu z klimatyczno-mroczno-punkowymi szesnastkami.A Coma jest zbyt mterosexualna.Lepiej sluchac niz ogladac.I zaluje, ze taki sklad jaki byl wtedy, nie moze byc na kazdej wrocalwskiej imprezie /plus pare brakujacych jednostek i minus pare jednostek niepotrzebnych/.

Rodzima impreza rowniez udana.Stare twarze, ktore dobrze bylo zobaczyc i tyle.Nie ma co sie rozpisywac.

W ogole ostatnio czuje sie dziwnie, co odbija sie w moich porypanych snach.A sen z ostatniej nocy jest totalnym przebojem.Sama nie wiem co o tym sadzic.

Ucze sie.Stanowczo za malo.Mysle.Stanowczo za duzo.

Ps.
Chodzenie z moimi wspolgrupowiczami do kina przyprawia mnie o palpitacje serca.Tak jak ich serdecznie uwielbiam, tak nie rozumiem jak moga wybrzydzac na ‚Iluzjoniste’ i ‚Labirynt Fauna’.
Bo co do ‚Wielkiego kina’ jestesmy zgodni.

Siedze przed kompem.DUZO.Sciagam shoujo z elementami hentai /ze niby ‚mature shoujo’/.Wychodze wieczorami.Rysuje.Czytam.Leze i nic nie robie.Fantazjuje.Jem.Pije.

Konkludujac – robie wszystko to, co skutecznie odwraca moja uwage od ksiazek z fiszka pt. ‚obligatoryjne’.Z efektem na ocene celujaca.Z plusem.

You know, my fuckin’ body consists of chocolate, tea and sex.

Czarna i biala czekolada.Mowiac metaforycznie.Jakiez to piekne uczucie moc spotkac sie znow z osoba, ktorej tak dawno sie nie widzialo, a jest pokrewna dusza.I standardowe: ‚odechcialo mi sie studiowac, ojcooowiee, faceeeci, masakryczne dziunie i gdybym byla les, bylabys moja’.

Potem czas bylo podkrecic atmosfere i dolaczyc do rownie bliskich osob plci przeciwnej, by zebrac najswiezsze niusy ze swiata elyty.Oj, pieknie bylo.Pieknie.Niestety, ale pomimo swietnych osob, jakie poznalam we wro, to brakuje mi tych konkretnych ‚mord’ /mowiac pieszczotliwie/.Obrzucania miechem, ploteczek przy winie, pojazdow itepe.Aech…

Chyba staje sie sentymentalna.SS – sentymentalna suka?Urocze.

Loosin’?

P.S.
Sprzatam cale mieszkanie, naprawiam sama lozko kombinacja pt. mlotek+gwozdzie /bez strat na dloniach/,, a co najsmieszniejsze, gotuje.I to calkiem niezle, jak na poczatek – chilli con carne, spaghetti w postaciach roznych a w planach mam burrito.Co nie zmienia faktu, ze jestem stworzona do bycia obslugiwana.To sie nie zmienilo.A pisze to ku pokrzepieniu serc tym niewiernym, ktorzy cale zycie utrzymywali, iz nie poradze sobie mieszkajac sama.Ha, suckerz.

P.S.2
Have to act cool…


  • RSS